Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (10)

Smoleńsk 400 lat

Zimą 2010/11 w głowie mojej i znajomego Jerzego ze Szczecina narodził się pomysł, by w związku z przypadającą w czerwcu 2011 r. 400 rocznicą zdobycia, a w zasadzie z perspektywy ówczesnych- odzyskania Smoleńska, wybrać się tam, może nawet z szabelkami, by wieczorem zasiąść na wielkich smoleńskich murach i wypić dzban miodu, za tych którzy wtedy Smoleńsk zdobywali/ odzyskiwali, a potem o jego utrzymanie w granicach Rzeczypospolitej walczyli.

Poza obchodami rocznicy Smoleńska i inscenizacją oblężenia oraz zdobywania, które zaplanowaliśmy i przeprowadziliśmy na początku lipca 2011 na warszawskich fortach Bema, skąd relację w galerii też można obejrzeć, postanowiliśmy zrealizować plan wyjazdu do Smoleńska.

Stwierdziliśmy, że wyjazd do Smoleńska spróbujemy zorganizować w szerszym gronie i oficjalnie, tj. we współpracy ze stroną rosyjską. W końcu nie tylko my dzielnie oblegaliśmy i zdobywaliśmy miasto, ale i oni dzielnie się bronili.

W rezultacie, dzięki pomysłom i determinacji Jerzego, Rosjanie podchwycili naszą inicjatywę, a raczej odpowiedzieli na nią, przygotowując własne obchody obrony miasta, zarazem zapraszając naszą delegację. Władze obwodu smoleńskiego zapewniły zakwaterowanie, wyżywienie, transport na miejscu, zwiedzanie. Z inicjatywy Jerzego we współpracy z rosyjskim historykiem, w Smoleńsku postawiono dwie tablice trójjęzyczne, upamiętniające polską obecność w mieście, w tym fortalicję zygmuntowską. Władze obwodu zorganizowały konferencję na temat oblężenia, zdobywania i obrony miasta. Następnego dnia pobytu naszej grupy, pojechaliśmy do Andruszowa, w pobliżu którego lokalne władze przywitały nas chlebem i solą. W samym Andruszowie przygotowano wspaniałe polowe przyjęcie, ze śpiewami mi muzyką na żywo. O walkach sprzed 400 lat całkowicie zapomniano, górowało braterstwo i wspaniała atmosfera. Ze stron Rosjan padły nawet słowa, że to i nasza i wasza ziemia, bo na tej ziemi i nasza i wasza krew przelana. W drodze powrotnej, po „upojnej” uczcie, zatrzymaliśmy się na mostku nad niewielką rzeczką, gdzie poinformowano nas, że tędy przebiegała po Andruszowie granica między Rosją, a Rzeczpospolitą…

W ramach pobytu w Smoleńsku zawieziono naszą grupę jeszcze w miejsce upadku rządowego Tupolewa oraz do Katynia. Wszystko to, nawet bez naszej sugestii, same zorganizowały władze Smoleńska. Dobrze wyczuły co chcieliśmy tam zobaczyć i gdzie być. Dodatkowo z postawienia 2 tablic w tym po polsku, w samym centrum miasta mieliśmy ogromną satysfakcję.

Jak nam zasugerowano, w Smoleńsku w związku z pobliskim Katyniem i upadkiem polskiego samolotu, mają trochę dosyć patrzenia na nich tylko przez pryzmat tych dwóch tragedii. Za pewnie, między innymi ze względu na to Rosjanie zgodzili się na postawienie „naszych” tablic, przypomnienie czasów, gdy Smoleńsk wchodził w granice Rzeczypospolitej i był miastem wojewódzkim. Ponadto ewidentnie władze Smoleńska liczą na rozwój turystyki. Być może niezapominając o naszych wielkich tragediach narodowych jak Katyń czy rok 2010, Polacy ruszą też do Smoleńska by obejrzeć mury miasta czy Andruszów…

Wyjazd do Smoleńska był wspaniały, niektórzy spośród nas nie mogli uwierzyć, że tak zostali ugoszczeni. Niecały miesiąc później inscenizowaliśmy wydarzenia sprzed 400 lat na fortach Bema.

 

(aby zobaczyć zdjęcia z imprezy smoleńskiej, kliknij w zdjęcie poniżej)

 

Wiadomości