CHREPTIóW - stanica nad Dniestrem
W tej galerii można zobaczyć zdjęcia z Chreptiowa -Chreptiów- i mapy z dojazdem w to jakby zapomniane miejsce. Powoli chyba jednak zaczynamy sobie o nim przypominać, patrząc po liczbie osób, które w krótkim czasie zobaczyły zamieszczony przez nas film z Chreptiowa na YOUTUBE. Wystarczy w wyszukiwarce „youtube” a nawet „google” wpisać CHREPTIOW by trafić do naszego filmu. Właśnie dlatego, że coraz większe jest zainteresowanie zapomnianym Chreptiowem, mimo że zdjęć tak niewiele i tak niewiele pozostało na miejscu, zdecydowałem się utworzyć osobną galerię ze zdjęciami, mapami dojazdu i opisem jak sam tam trafiłem…
Większości z nas Chreptiów znany jest z Trylogii i jej ekranizacji, a dokładniej z „Pana Wołodyjowskiego”. Jednak film tworzy fałszywy obraz stanicy co do jej rozmiarów. Filmowy Chreptiów zdaje się być fortecą, a nie stanicą ;)
Pieść Luśni, którą zapewne niektórzy słyszą w trakcie oglądania tych zdjęć pochodzi z filmu „Pan Wołodyjowski”, ze sceny z Chreptiowa właśnie, gdzie Pan Michał z Baśką i resztą „wojów” spędza czas w izbie przy ogniu…
Będąc w Chreptiowie można poczuć ten klimat i wyobrazić sobie życie obozowe na tym odludziu.
W Chreptiowie do dziś panuje niezwykła atmosfera. Może tym bardziej dlatego, że śladów niewiele, za to przepiękne widoki- moim zdaniem najbardziej niezwykłe jakie na Kresach do tej pory widziałem. A Chreptiów to najprawdziwsze Kresy. Po przeciwnej, odległej stronie Dniestru- „mołdawskiej” już mógł się kryć wróg. Z Kamieńca, choć w linii prostej niedaleko, jest to jednak wyprawa, którą mimo wszystko polecam każdemu. Bo choć śladów niewiele, to przynajmniej ja najlepiej wyczuwałem tam kresową atmosferę- rozległość stepów, pustkę pól, jary… zielono żółte pola i błękitne podolskie niebo. I fakt, że szczególnie tam tak niewiele zostało- praktycznie nic, budzi tym większą tęsknotę za tamtymi czasami i ich bohaterami…
Z Kamieńca jadąc na północny wschód na „Dunajowce”, po ok. 17 km mija się MAKÓW- ten dzisiejszy kołchoz, to dawny majątek rodu Wołodyjowskich!!! Warto wjechać i spróbować sobie wyobrazić. Po 34km za Kamieńcem we wspomnianych Dunajowcach należy skręcić na Nową Uszycę. Po pokonaniu 34km, 2 km przed Nową Uszycą skręca się w prawo, na południe. Jadąc do wsi Kuća (chyba) natrafimy na drogowskaz na Chreptiów (11km). Kawałek dalej zaczyna się szutrowa droga, sprzyjająca odkręcaniu się wszelkich śrub i wypadaniu co mniej solidnych plomb ;) Za to widoki rekompensują jakikolwiek spadek wartości i sprawności środka lokomocji… na lewo step, na prawo step… a środkiem dziurawa droga nas wiedzie…
W końcu droga prowadzi do wsi Chreptiów, w której czekają nas największe dziury na odcinku ok. 100m. Potem prościutko, zakręt w prawo, obok mijamy studnię, po lewej zaczynają się drzewa, za którymi skręcamy w lewo. Ostatni odcinek- ok.2km to już prosto polną drogą, która na końcu schodzi w dół, jakby do Dniestru. W tym momencie każdy już dostrzeże rzekę, a nad nią, wysoko nad urwistym zboczem, mimo że nie ma żadnego pala, muru, studni- niczego- to jednak każdy będzie wiedział, że TO TU!!!
Wyraźnie widać, obwałowania porośnięte krzakami, trochę jak jakieś grodzisko czy pradawny gród.
Widok, atmosfera i symbolika miejsca wynagrodzi każdy koszt naprawy samochodu ;)
A tak na poważnie, to dojazd wcale nie jest taki rujnujący dla pojazdu. Muszę niestety zmartwić tych, którzy planowali dojazd autokarem- moim daniem autokar dojedzie tylko do wsi. Dalej droga jest chyba zbyt wąska, zbyt polna, a we wsi odcinek 100m jest chyba szczególnie nieprzejezdny dla autobusu.
Można autobusem dojechac do wsi lub jak najdalej i zrobić sobie pieszą- godzinną wycieczkę w to przepiękne pustkowie…
Może dzięki temu, że Chreptiowa poza mapą, której okładkę przedstawiam na 1 ze zdjęć, na żadnej innej nie ma, jak i ze względu na zaściankowe położenie i dojazd niemożliwy dla dużych autobusów- jest tak odludny, zapomniany i nieodwiedzany.
Jadąc tam pierwszy raz, szukając dojazdu już za wsią Chreptiów spytałem napotkaną osobę o jakiś „majdan”, „zamok”, bo przecież jak tu spytać o „stanicę” i zostać zrozumianym. Miły pan, mimo że nie Polak odparł- „tam gdzie Wołodyjowski był?”.
„Ty Lach jego szukasz?” …Aaa, to tam i tam jedź- poradził- na pewno trafisz- zapewniał i miał rację ;)
Polecam każdemu, kto wybierze się tam własnym samochodem, z namiotem, nie będzie “ograniczony” noclegami w motelach czy gdziekolwiek… rozbijcie namioty, obozowisko, rozpalcie ognisko, upieczcie strawę, pośpiewajcie Hej Sokoły albo własnie Pieśń Luśni…albo “Jałtę” Jacka Kaczmarskiego;)
Bardziej kresowo i stepowo niż tam nigdzie nie będzie… tak proponuję i sugeruję, ale sam marzę o obozowisku w Chreptiowie… na szczęście takie marzenie łatwo spełnić- nie obrażę się, jeśli ktoś je spełni przede mną ;)
Unikalne zdjęcia i opis samego Chreptiowa, zamieściliśmy w wikipedii w październiku 2007, a od tego czasu coraz więcej serwisów i “źródeł” cytuje (co nas cieszy) naszą relację:
Chreptiów miał budowę ziemno drewnianą, stąd do dnia dzisiejszego zachowały się dwa, równoległe jednometrowej wysokości wały, nad samym ponad stumetrowym brzegiem Dniestru. Chreptiów leży ok 10 km na południe od Pylyp Chreptiowskich i widnieje na niewielu mapach. Sama stanica (jej pozostałości) leżą ok. 2 km na południe od wsi, nad urwistym brzegiem rzeki. Chreptiów stał się popularny za sprawą filmu Pan Wołodyjowski, jednak filmowy Chreptiów znacznie przerastał pierwowzór, który wg pobieżnych pomiarów miał około 100×100 metrów.
Wśród zdjęć można zobaczyć drogę do Chreptiowa, widok Dniestru w Chreptiowie- ten niby fiord to rzeczka Danilówka wpadająca do Dniestru, Kołpak, który być może zgubił sam Wołodyjowski a ja znalazłem ;) no i kamień z Zielonej Góry, no Jasnej, a tak naprawdę z samego Chreptiowa ;)
Bartek Siedlar






























