Zamek chocimski
Zamek Chocim - miejsce, w którym ciężko chory, sterany wiekiem i trudami wojny, hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz oddał duszę Bogu (24 IX 1621). Obecny stan tego miejsca różni się znacznie od tego, co sobą prezentowało w roku 1621. To, co dzisiaj mają okazję oglądać turyści wokół zamku, to efekt prac inżynierów francuskich, którzy w XVIII w., na zlecenie Turków, rozbudowali zamek w twierdzę bastionową. Innymi słowy, wokół starego zamku, który stał się centralnym punktem twierdzy, pobudowano fortyfikacje bastionowe. Ich pozostałości, które zachowały się w dobrym stanie, widać na poniższych zdjęciach.
W ten sposób przystosowano to miejsce do obrony przed artylerią. Dawne mury zamku – wysokie acz niegrube – takiej ochrony nie zapewniały. Krótkie bombardowanie artyleryjskie mogło spowodować ich zawalenie. Nowe obwarowania – z zewnątrz mur, za nim ziemia – były znacznie niższe i szersze. Ziemia znakomicie absorbowała kule armatnie, jeśli te przebiły się przez murowane oblicowanie.
Na szerokich bastionach można było też umieścić własną artylerię. Na murze samego zamku było to praktycznie niemożliwe. Było tam po prostu za mało miejsca, gdyż murów średniowiecznych nikt nie wznosił z myślą o użyciu dział.
Jak więc wyglądało to miejsce w 1621 r.? Uruchommy wyobraźnie. Wchodzimy na teren twierdzy od strony parkingu dla turystów (mieszczą się tam kasy, gdzie należy kupić bilet, jeśli chce się zwiedzić zamek).
Przekraczamy bramę 
stanowiącą część obwarowań bastionowych, pobudowanych, jako się rzekło, w XVIII w. Ujrzymy widok taki, jak na poniższym zdjęciu
Cerkiew oznaczona nr 1 oraz budynek oznaczony nr 2 to późniejsza „narośl”. W 1621 r. było tu gołe pole. Numerem 3 oznaczona jest zaś wieża zamku chocimskiego a w niej brama, przez którą dzisiaj wchodzi się do zamku. I tu uwaga. Choć sama wieża istniała w 1621 r., to jednak nie było w niej bramy. Wejście do zamku (o czym za chwilę szerzej powiemy), mieściło się w zupełnie innym miejscu.
Obejrzyjmy sobie tę wieżę dokładniej. Żeby to zrobić, zejdźmy ścieżką 4, po stromej skarpie, do podnóża zamku. Spójrzmy na tę wieżę od tej strony.
Widać tu i samą wieżę z bramą (nr 1), i most, który obecnie do niej prowadzi (nr 2). W tle widać przęsła dawnego mostu, to jest tego, który istniał w 1621 r. (nr 4). Przęsła te znacznie później wypełniono murem (3). Mur ten zasłania dzisiaj widok na Dniestr, który leniwie płynie sobie po jego drugiej stronie.
Wespnijmy się z powrotem w miejsce skąd zaczęliśmy schodzić i istniejącym obecnie mostem wejdźmy do zamku. Zwiedźmy go od środka.
Zwróćmy uwagę na wielką wyrwę w murze.
Na zdjęciu po prawej oznaczono ją nr 2. Wyrwę tę widać zaraz po wyjściu z bramy, którą weszliśmy na dziedziniec zamku (wieża z bramą to nr 1 na tym zdjęciu), patrząc na prawo. Tutaj w 1621 r. była okrągła baszta. Właśnie obok tej, dzisiaj nie istniejącej baszty, wchodziło się wtedy do zamku. Wchodziło się od strony rzeki. Najlepiej to widać na fragmencie obrazu, który przedstawia bitwę chocimską z 1673 r.

Andrzej Stech, Ferdinand van Kessel „Bitwa pod Chocimiem r. 1673” (fragment). Obraz znajduje się w Lwowskiej Galerii Obrazów w Olesku.1 – wieża, w której obecnie znajduje się brama wejściowa do zamku2 – nieistniejąca dziś baszta 3 – brama, przez którą wchodziło się do zamku w 1621 r.
Dla porównania, dwa zdjęcia zamku z podobnej do tego obrazu perspektywy (czyli widok drugiego brzegu Dniestru).
Przy czym, podobnie jak na obrazie bitwy chocimskiej 1673 r., tak i tutaj numerem 1 oznaczono wieżę, w której obecnie znajduje się brama wejściowa do zamku. Zaś numery 2 – 3, to pozostałości po nieistniejącej dziś baszcie oraz bramie, przez którą wchodziło się do zamku w 1621 r.
Zwiedzanie dziedzińca zamkowego dobiegło końca. Wyjdźmy teraz na zewnątrz i obejdźmy zamek dookoła. Jeśli zrobimy to, przechodząc się po murach fortyfikacji bastionowej, zobaczymy zamek z bardzo ciekawej perspektywy.
Dla tych, którzy nie chcą ryzykować złamania karku, pozostaje perspektywa bardziej „przyziemna”, czyli przespacerowanie się wzdłuż podnóża murów zamku.
Gdy już tam będziemy, zauważmy jak gwałtownie teren opada tuż przed zamkiem
Różnica poziomów między miejscami oznaczonymi nr 1 i 2 jest bardzo znaczna. Nie jest to przypadek. Nawet osiemnastowieczne prace fortyfikacyjne nie zatarły linii wzgórza, na którym w 1621 r. rozłożył się obóz wojsk polskich i litewskich.
Rzut oka z tego wzgórza na Dniestr
na fotografa (Bartosz Siedlar), który z narażeniem zdrowia i życia, wspinając się po śliskich murach, wykonał dla Państwa szereg prezentowanych tu zdjęć
oraz na przewodnika tej wycieczki
(Radosław Sikora)
i kończymy wycieczkę po zamku chocimskim.











