403 Forbidden

403 Forbidden


nginx

Bitwa pod Kłuszynem 1610

Bitwa pod Kłuszynem, która okazała się jedną z najważniejszych i najbardziej niezwykłych bitew husarii

oraz polskiego oręża, została stoczona 4 lipca 1610 roku.

 

 

Poprzedziło ją oblężenie pobliskiego Carewa Zajmiszcze, gdzie rycerstwo pod wodzą hetmana Stanisława Żółkiewskiego otoczyło około 8000 siły rosyjskie. Rozpoczęło się ono 25 VI 1610 roku.

 

To z Carewa, potajemnie, nocą z 3 na 4 lipca wyruszyło niespełna 3000 rycerstwa polskiego, w tym głównie husarzy, pod Kłuszyn, gdzie miały znajdować się główne siły moskiewskie i wojsk z nimi sprzymierzonych, w liczbie szacowanej na 35 tysięcy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po całonocnej jeździe i marszu rycerstwa polskiego spod Carewa, niespodziewanie stanęło ono o świcie na przeciw siłom moskiewskim, które znajdowały się w nieumocnionym obozowisku między Pirniewem, a Prieczystoje, kilka kilometrów na południowy zachód od wsi Kłuszyn.

Siły polskie, pod wodzą hetmana Stanisława Żółkiewskiego przybyły pod Kłuszyn, a wcześniej w okolice Carewa Zajmiszcze spod obledanego przez rycerstwo litewskie i polskie Smoleńska, by zatrzymać moskiewską armię idącą z odsieczą temu miastu.

 

 

Zatem wbrew niektórym współczesnym i niezbyt przychylnym polskiej racji stanu głosom, bitwa pod Kłuszynem nie była jakąś "polską awanturą na wschodzie", mającą na celu zdobycie Moskwy, a tak naprawdę odzyskanie Smoleńska, utraconego w 1514 roku.

Pod Kłuszynem, świtem 4 lipca stawiło się zaledwie około 2500 kawalerii, w tym głównie husarii i około 200 piechoty.

Zaskoczenie sił moskiewskich i cudzoziemskich z nimi sprzymierzonych, zostało utracone ze względu na fakt, że po całonocnym przemarszu wąskim traktem/ drogą przez lasy, wojska koronne uległy dużemu rozciągnięciu.

Co bardzo ważne i ciekawe, wciąż podawane w wielu opisach bitwy, liczebność wojsk polskich walczących pod Kłuszynem, określana na  7000 blisko, jest zawyżona ze względu na prosty błąd logiczny.

Historycy ją podający opierają się nie na stanach rzeczywistych, a na pozycjach skarbowych, określających etatowe stany jednostek (bez uwzględnienia ślepych porcji żołdu). Na dodatek nie tylko walczących pod Kłuszynem, a za "kwartał kłuszyński" czyli okres, w którym między innymi miała miejsce bitwa. Jest to okres od 6 IV do 6 VII 1610, za który dodatkowo obdarowano jazdę z garnozonu moskiewskiego i to dopiero w roku 1612.

Po szersze wyjaśnienia tej kwestii z niezwykle szczegółowym nawiązaniem do źródeł odsyłam do książki dr. Radosława Sikory "Kłuszyn 1610".

 

 

 

 

 

Co do liczebności wojsk przeciwnika, wg najnowszych badań, opartych na wiarygodnych źródłach, z uwzględnieniem Szwedów i "niemców" oraz wojsk moskiewskich, stanowiła ona przeszło 18000, a z uwzględnieniem wszystkich ludzi w obozowiskach, nawet blisko 40000.

Zatem dysproporcja sił była ogromna, wręcz kilkunastokrotna. To między innymi ta dysproporcja sił stanowi o wyjątkowości bitwy pod Kłuszynem, a w konsekwencji zwycięstwa w tym starciu.

O zwycięstwie mimo takiej przewagi przeciwnika zdecydowały takie elementy, jak wysokie morale wojsk polskich, mimo świadomości bardzo trudnej sytuacji, podniesione dodatkowo przemową hetmana Stanisława Żólkiewskiego, wyszkoleniem i umiejętnościami głównie husarzy. Dodatkowo przyczyniło się do niego niskie morale i wyszkolenie strony przeciwnej, w zasadzie za wyłączeniem Szwedów i "niemców" czyli cudzoziemców, których mowa dla Polaków była niezrozumiała, zatem byli dla nich "niemi"- "niemcami".

Już przed bitwą z obozu moskiewskiego uciekali do Polaków ludzie, którym zalegano z żołdem. Przy okazji zdradzali oni informacje o liczebności i lokacji swoich sił. Jednego z takich ludzi hetman odesłał do swojego macierzystego obozu, by przekonał współtowarzyszy do odstąpienia od walki i przejścia na stronę polską.

Pole bitwy, na którym przyszło walczyć ze względów naturalnych było korzystne dla ataków husarii. 

Były to płaskie pola i łąki, z lewej strony ograniczone lasem, z prawej zaś rzeczką. Poważnym utrudnieniem okazały się jednak płoty postawione przez miejscowych chłopów między znajdującymi się tam wioskami.

 

 

 

 

Bitwa zaczęła się od ataku wojsk polskich na "niemców", nie zaś na Moskali.

To ze Szwedami i innymi cudzoziemcami rozpoczęły się i trwały najbardziej zaciekłe walki.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W sumie "niemcy" musieli przyjąć na siebie uderzenie nawet siedmiu szarż husarii. "Niemcy" do końca stawiali opór i wbrew ocenom współczesnych Rosjan, nie uciekli z pola walki.

Natomiast to Moskale w bitwie byli pasywni, o czym świadczy wiele przekazów i źródeł.

Pewien angielski kawalerzysta pisał wręcz o tchórzostwie Rosjan, którym to bardziej powinno zależeć na obronie swoich ziem, niż pozostałym, najemnym cudzoziemcom.

 

Walki husarii z kawalerią, ale i piechotą cudzoziemską, osłoniętą płotami była niezwykle trudna i zacięta.

 

Husarze zmuszeni byli taranować i skakać przez płoty, które dla polskiej kawalerii stanowiły poważną przeszkodę.

Taranowanie płotów dodatkowo odbywało się pod ogniem muszkietów, które choć o ograniczonej skuteczności,

raniły najwięcej koni i husarzy. Dla przykładu, taki ogień muszkietów w samej rocie Strusia zabił dwa konie i ranił kolejne dwa, a łącznie ta chorągiew straciła w ten sposób dwóch husarzy, a kolejnych dziewięciu miała rannych. 

Zabito też ponad 20 koni.

 

Wówczas Polacy użyli dwóch dział oraz około 200 rusznic, co nie spowodowało poważnych strat u nieprzyjaciela, ale poważnie osłabiło jego morale. Następnie polscy hajducy ruszyli z szablami na nieprzyjaciela, którego szeregi zaczęły pustoszeć, ze względu na początek paniki i próby ucieczki.

W pościg za "niemcami" ruszyli husarze, jednak na ich drodze stanęli rajtarzy.

Spośród uciekającej cudzoziemskiej piechoty, część schroniła się w pobliskim lesie, część zaczęła poddawać Polakom.

Pozostała część tej piechoty zamiast wesprzeć rajtarów, rzuciła się do obrony swojego obozu.

Nie był to jednak koniec walk husarii i piechoty polskiej z cudzoziemcami, ale o tym później.

 

Tymczasem ataki husarii na rajtarię, utrudnione pozostałymi płotami i wioską na polu bitwy spowodowały, że część polskiej szarży spadała na rajtarów, a prawe skrzydło sił polskich uderzyło na nieaktywne i niewaleczne siły moskiewskie zlokalizowane koło Prieczystoje. Kawaleria moskiewska w obliczu tego ataku rozpoczęła ostrzał z łuków, w wyniku czego trafiono kilka koni husarskich. Mimo to, ataki husarii okazały się skuteczne i jazda moskiewska zaczęła ustępować pola i wycofywać się. Wówczas husaria mogła skoncentrować ataki na walecznych rajtarach.

Piechota cudzoziemska wycofała się bądź poddała. Kawaleria moskiewska również. Rajtaria pod naciskiem husarii ustępowała,

a część z rajtarów zaczęło przechodzić na stronę polską w obliczu ucieczki części sił moskiewskich. Pozostała część Rosjan skryła się i fortyfikowała w obozowisku.

 

Na polu bitwy pozostała jeszcze kawaleria angielska, która zniosła jeszcze trzy szarże husarii, ale czwarta już ją przełamała.

Ta jednak formacja walczyła przeciw Polakom do końca.

To dobitnie pokazuje, że wojska cudzoziemskie, tzw "niemcy" bronili się i walczyli najzacieklej, nie zaś Rosjanie.

W pogoni za rajtarami, husaria przejechała przez obóz cudzoziemski, do którego z lasu po chwili zaczęli powracać żołnierze. Część z nich rozważała rokowania z Polakami, część dezerterowała. Niektórzy jednak podjęli dalszą walkę i ostrzeliwali Polaków.

Natomiast husaria goniła rajtarów od 3 do nawet 10 kilometrów od pola bitwy. Kolejna część sił husarii udała się w pościg za siłami moskiewskimi. Skromne, pozostałe siły polskie kontrolowały i obserowowały resztę Rosjan w ich obozowisku.

Polskie siły zaczęły powracać z pościgu i ustawiać się w szyku do kolejnych aktów bitwy.

Nastąpił kolejny atak husarii z kopiami na pikinierów, których przełamano, jednak nie był to ostateczny akcent bitwy.

Polacy wycofali się i ponownie ustawili w szyku do decydującego uderzenia.

Zmęczeni już bitwą i zdemoralizowani cudzoziemcy mniejszymi i większymi grupami zaczęli uciekać i poddawać się. Rozpoczęły się pertraktacje, w wyniku których "niemcy" poddali się i przeszli na stronę polską lub mogli powrócić do swoich krajów macierzystych. Ta kapitulacja zakończyła wszelkie walki, ponieważ Rosjan na polu bitwy już wówczas dawno nie było. 

W obozie moskiewskim Rosjanie rozrzucali kosztowności, by odwrócić uwagę Polaków i spowolnić ich pościg, sami zaś rzucili się do ostatecznej ucieczki. 

Następnym krokiem, poza pogonią za niedobitkami sił moskiewskich było zbieranie łupów w obozie moskiewskim.

W ręce Polaków wpadła także cała artyleria i chorągwie moskiewskie.

Część polskiej kawalerii ścigała Moskali jeszcze przez kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów dobijając przeciwnika.

Bitwa zakończyła się po około 5 godzinach. Husarze musieli szarżować na nieprzyjaciół nawet po 10 razy.

Warto tu zauważyć, że poza Rosjanami, w bitwie przeciw Polakom, walczyli najemnicy z wielu krajów europejskich, w tym Finowie, Szwedzi, Niemcy, Holendrzy, Francuzi i Anglicy.

 

W rezultacie bitwy śmierć poniosło około 80 rycerzy armii koronnej, a około setka została ranna.

Ponadto w bitwie zginęło około 200 koni i tyleż samo zostało rannych.

 

Ocena strat strony przeciwnej jest o wiele bardziej skomplikowana.

"Niemców" czyli cudzoziemców walczących ramię w ramię z Rosjanami poległo od 200 do 700, w zależności od różnych źródeł i internpretacji.

Jak w książce "Kłuszyn 1610" pisze jej autor w oparciu o liczne przytoczone przekazy, możliwe, że niższa liczba to polegli na polu bitwy,

a pozostali to polegli w trakcie ucieczki i pogoni za nimi.

 

Liczebność poległych Rosjan jest jeszcze trudniejsza do oszacowania. Prawdopodobnie w samej bitwie poległo ich niewielu, natomiast gro w obozowisku, do którego wdarli się Polacy i podczas pogoni za uciekającymi Moskalami z pola bitwy. Z dużą pewnością można stwierdzić, że w sumie Rosjan poległo od kilkunastu setek, do kilku tysięcy. 

 

Reasumując... Zatem dlaczego bitwa pod Kłuszynem jest tak wyjątkowa?

 

Po pierwsze zwycięstwo to zostało osiągnięte daleko od wszelkiego zaplecza logistycznego, które znajdowało się 250 kilometrów na zachód pod Smoleńskiem, a w mniejszym stopniu o 30 kilometrów od pola bitwy, pod Carewem.

Polska kawaleria, głównie husaria w liczebności około 2500 jeźdźców, przy wsparciu około 200 ludzi piechoty, pokonała wielokrotnie liczniejszego przeciwnika, w liczbie nawet 30.000 wojska.

Intensywna i zaciekła bitwa trwała w upalny dzień pięć godzin.

Część chorągwii husarskich musiała po całonocnym, 30 kilometrowym przemarszu szarżować nawet dziesięciokrotnie.

Część husarzy ścigała przeciwnika uciekającego z pola bitwy nawet kilkadziesiąt kilometrów.

Wszyscy polscy uczestnicy bitwy na i z pola bitwy w ciągu doby musieli przebyć około 60 kilometrów, a duża ich część wraz z szarżami i walką oraz pogonią pokonała konno grubo ponad 100 kilometrów.

 

Bitwa pod Kłuszynem, choć miała "zaledwie" powstrzymać odsiecz moskiewską idącą z ratunkiem obleganym przez rycerstwo litewskie i polskie Smoleńskowi, doprowadziła do dużo poważniejszych, niezamierzonych celów.

 

Po rozbiciu sił moskiewskich car Szujski został zdetronizowany, a bojarzy chcąc swobów takich jak w państwie polsko- litewskim, zgodzili się obrać na cara królewicza Władysława Wazę.

Wojska polskie wkroczyły do Moskwy, nie musząc jej zdobywać, a na Kremlu na dwa lata utworzono polski garnizon.

 

Zatem bitwa pod Kłuszynem z 4 lipca 1610 roku jest wyjątkowa nie tylko ze względu na sam jej przebieg i niezwykłe zwycięstwo, jak i na jej dalsze skutki, z zajęciem Moskwy i obraniem królewicza Władysława Wazy carem.

 

W tekście tym korzystałem z wiedzy własnej, jak również w przeważającej mierze z wiedzy dr Radosława Sikory, uzyskanej podczas rozmów prywatnych oraz jego książki "Kłuszyn 1610" wydanej przez wydawnictwo Erica z moim wsparciem, z pod patronatem i dzięki wsparciu finansowemu Ś.P. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

 

Świadomie w materiale tym pominąłem dokładny spis chorągwii pod Kłuszynem i szczegółowy opis przebiegu bitwy, zachęcając zarazem do sięgnięcia po tę wiedzę do unikalnej książki "Kłuszyn 1610".

 

Bartosz Siedlar - hussar.com.pl

 

 

Ponadto dla poznania i lepszego zrozumienia kontekstu historycznego bitwy pod Kłuszynem, poznania jej przyczyn, wydarzeń poprzedzających i następujących po, polecam dwa ciekawe teksty autorstwa Kuby Pokojskiego:

 

"Przed Kłuszynem"

 

oraz

 

"Po Kłuszynie"

 

 oraz 

 

fotorelacja z obchodów 400 rocznicy bitwy pod Kłuszynem

 

oraz

 

zdjęcia fragmentów obrazu "Bitwa pod Kłuszynem", przedstawiającego bitwę i jej uczestników, namalowanego około roku 1620, jeszcze pod okiem hetmana Stanisława Żółkiewskiego.