Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (20)

Husarskie pomyłki

Nie dawno, na pewnej wspaniałej imprezie husarskiej, o wielkim znaczeniu edukacyjnym, od oficjalnie występującego gościa tej imrezy, pewnego husarza, który swą przemowę wspaniale ubarwiał oryginalną i charakterystyczną wymową, z zapewne językowymi naleciałościami lokalnymi, jako jeden z wielu słuchaczy, usłyszałem kilka zadziwiających stwierdzeń o tejże husarii.

 

Przynajmniej jedno z tych stwierdzeń wynikło, jak sądzę ze skrótu myślowego, czy przysłowiowego połknięcia kilku słów w zdaniu, co zmieniło jego sens. Inne stwierdzenia to już konkretne "wpadki" niewynikające z przejęzyczenia. Może nie są one szczególnie istotne, patrząc na całość i obszerność tematu, ale nie raz takie smaczki i "błędne" ciekawostki zapamiętywane są przez słuchacza z niebywałą dokładnością.

Takie nieprawdziwe informacje przekazywane przez mówcę w husarskiej zbroi są tym bardziej zdumiewające, że należy on do grupy, która ma czy miała najlepszy kontakt- bezpośredni kontakt z osobą i wiedzą największego współcześnie "guru" od husarii, szczycącego się tytułem doktorskim w tej dziedzinie i tematyce, a mianowicie panem Sikorą.

Zjawisko nieprzyswajania dobrej wiedzy i wzorców nie jest jednak nowe. Już wcześniej grupa husarska mając w swoich szeregach najdoskonalszego twórcę np ogłowii husarskich, absolutnie opartych na wzorach historycznych, nie korzystała z jego usług przy doposażaniu czy przy zbrojeniu nowych członków w swojej chorągwii, wybierała te niehistoryczne, tylko stylizowane na dawne, mimo zbliżonej ceny tych zupełnie historycznych...

 

A co dziwnego mówił husarz, przedstawiające rys historyczny, wyposażenie i uzbrojenie husarii? Zaczęło się od tego skąd przyszła do Polski husaria. Niektórzy z tłumu trafnie mówili, że z Węgier. Husarz na to z całą mocą odparł, że nie z Węgier, a z Serbii. Jest w tym trochę prawdy, ale nie na tyle, aby stwierdzić, że nie z Węgier. Faktycznie coś "okołohusarskiego" zaczęło się w Serbii, lecz zanim jazda i walka po husarsku w wykonaniu Raców dotarła do nas, wcześniej pojawiła się własnie na Węgrzech, gdzie w ten i podobny sposób Węgrzy ze względu na swoje położenie walczyli z Turkami. Z początkiem XVI wieku właśnie z Węgier, tak walczący rycerze, tak pochodzenia serbskiego, jak i węgierskiego dotarli do Polski, gdzie np walczyli pod Orszą w 1514. To była ich pierwsza ważna próba, wygrana z resztą. Wydaje się, że jak zaczęło się w Serbii, skąd przeszło to do Węgier, to jednak bardziej prawdziwe jest stwierdzenie, że do Polski husaria przyszła z Węgier właśnie... zaś pierwotne pochodzenie jest serbskie.

 

Dalej mogliśmy usłyszeć, i tu pewnie wypadło mówcy pół zdania, bo trudno uwierzyć, że mógł się wykazać taką niekompetencją i nie podejrzewam go o to, jak rozwijała się husaria u nas i kiedy pojawiła. Jak napisałem powyżej, wspomniał o Racach z Serbii, zaś "prawdziwa" husaria pojawiła się u nas i wykształciła w czasach reformy Króla Stefana Batorego. Dla wielu wiadome jest, że to bzdura. Sądzę, że takie stwierdzenia wynikło właśnie z przejęzyczenia, nawet nie uproszczenia. Wprawdzie mówiąc o Batorym, husarz pokazywał swój kirys, więc może miał na myśli husarię w zbrojach, ale to też nie byłaby prawda, bo są źródła, które mówią, że już wcześniej obecni byli husarze opancerzeni, jak również, i po Batorym husarze bywali nieopancerzeni. Wizerunek husarzy opancerzonych i uzbrojonych po przysłowiowe zęby może jest i piękny, wypromowany filmami Pana Hoffmana, ale nieprawdziwy. Przecież husarze walczyli też w kolczugach, walczyli także bez niczego zakładanego na żupan czy np w kirysie, ale i kołpaku, za to bez szyszaka. Rycerstwo tamtych czasów nie było wyposażone, jak dzisiejsza armia, tak żeby każdy uczestnicący w boju, należący do tej samej formacji miał takie samo wyposażenie.

Wprost przeciwnie. Poza chorągwiami fundowanymi przez magnatów, króla,większość husarzy zbroiła się samodzielnie, również w zależności od zamożności. Jeden nie miał zbroi, inny miał taką lub inną, ktoś miał, inny nie miał szyszaka. My zazwyczaj jeżdżąc w kołpakach, niekiedy pojawiamy się z szyszakiem moskiewskim, "zdobycznym" bo tak też, jak i z szablą być mogło, a uważam, że takie wyjątki i smaczki, większa różnorodność, zamiast wszystkich na "jedno kopyto", stanowi dodatkową atrakcję i daje możliwość przedstawienia kilku ciekawostek z tym związanych.

 

Od husarza omawiającego gościnnie na imprezie husarię, można też było usłyszeć, że szyszaki o mniej gładkich blachach, z których zostały wykonane, pofałdowane, były tak robione, aby lepiej chronić głowę przed strzałem z broni czarnoprochowej. Nie wiem na jakiej podstawie takie stwierdzenie padło, bo gładkie szyszaki raczej stosowane były później, czyli w okresie, gdy broń czarnoprochowa rozinęła się i stała trochę bardziej skuteczna. Zaś szyszaki zbudowane z pofałdowanego metalu bardziej popularne były wcześniej, gdy broń ta nie była tak rozpowszechniona i jeszcze mniej skuteczna. Tu należy się przypomnienie, w zgodzie z tym co zbadał i twierdzi dr. Sikora, że broń palna do końca istnienia husarii była stosunkowo mało skuteczna, liczba strat wśród husarzy nią spowodowana była niska.

To też przeczy tezie, jakoby rozwój tej broni był przyczyną upadku husarii. Można sądzić, że nie gładki szyszak husarski, być może zrobiony z cieńszego metalu, co pozwalało na jego odpowiednie ukształtowanie, nadawało mu dodatkową sztywność, ale również podyktowane było względami estetycznymi i modą.

 

Na koniec można było usłyszeć o koniach husarskich.

Padło zdanie, że konie husarzy przed wiekami nie były tak piękne i okazałe, jak "nasze"...

Toż to bzdura. Rzecz jasna, były one mniejsze, niższe, lżejsze w konsekwencji. Jednak konie husarskie były piękne, cenne i specyficzne, a mianowicie była to specjalna, hodowana w ówczesnej Polsce mieszanka. Nie były to koniki polskie, jak można było usłyszeć. Patrząc na obrazy z tamtego okresu, gdzie np koń Sobieskiego, to "arab", konie husarskie w większości mają wschodnie- tureckie, perskie łby. Konie stosowane przez husarię były rasy mieszanej z koni żyjących w Polsce, z końmi południowo- wschodnimi. Mawiało się nawet "koń turek". Północne- polskie geny dawały tym koniom stosunkowo nieduże zapotrzebowanie paszowe, dobre znoszenie naszego klimatu, zaś geny tureckie/ perskie dawały im siłę, szybkość, zwrotność.

 

więcej o husarii: http://hussar.com.pl/husaria.html

 

 

Bartosz Siedlar

Wiadomości