Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (3)

koniec świata... nadchodzi ;)

Ta "świąteczna" atmosfera ostatnich dni, z 1 maja włącznie wywołała u mnie pewną refleksję.

Świat nie tylko i po prostu się zmienia, ale wręcz staje na głowie.

Ostatnie miesiące przyniosły nawał informacji tylko to potwierdzających.

Najpierw, chyba we wrześniu, nasz największy "guru" od husarii stwierdził, że film "Bitwa pod Wiedniem", to wcale nie taki gniot, bo niby mniej fałszuje historię niż "Rok 1612". Tyle, że tak po ludzku, jako film, to jednak kompletny gniot i jak sądzę, nawet najgorszy student I roku łódzkiej filmówki zwykłą komórką nakręciłby coś lepszego.

Później, dosyć niedawno moskiewski kretyn i propagandzista, niby od współpracy polsko- rosyjskiej, "odkrył", że Dzierżyński był Polakiem, a następnie wywnioskował, że przez tego pana mamy jako Polska i Polacy udział w zbrodniach sowieckich...
Tyle, że u nas pan Dzierżyński dawno by wisiał na latarni, a w najlepszym razie zdechłby na tyfus np w Berezie Kartuskiej, a tam, u nich do dziś jest bohaterem i ciągle dostawiają mu świeże pomniki.
Pewnie miało miejsce jeszcze kilka zadziwiających wydarzeń i wypowiedzi, ale zostały one przyćmione przez dwa/dwie najnowsze, już "majówkowe"...
Jedno to to, że chyba w ramach kontynuacji i podtrzymywania nowej, dziwnej, świeckiej tradycji, nasz "guru" od husarii, gdy już nachwalił film "Bitwa pod Wiedniem", teraz naszego, jednego z najlepszych królów, jaki nam się trafił w historii, nazwał "nieudacznikiem"- mowa tu "oczywiście" o Stefanie Batorym...
Najświeższy zadziwiający fakt, to akcja "Orzeł może" Trójki i o dziwo Gazety Wyborczej.
O "dziwo" Gazety Wyborczej (dosłownie i w przenośni), bo akcja "Orzeł może" podobno ma charakter patriotyczny, a przecież to żadna inna gazeta w Polsce, nawet NIE Urbana nie pozwoliła sobie na tak śmiałe ataki na środowiska i postawy patriotyczne czy obrzydzanie "Polskości", jak właśnie GW, choćby przez takie tytuły jak "Patriotyzm = faszyzm"...
I ci ludzie, redaktorzyny i aktywiście tej gazety chcą uczyć i promować "radosny patriotyzm", w dzień flagi, idąc bez jakiejkolwiek flagi, tylko niosąc różowe balony. Gdy tylko usłyszałem, kto jest organizatorem akcji, niby złośliwie zadałem sobie pytanie, jaki to będzie orzeł- ten z czekolady... Na szczęście wbrew obawom, nie miał on dwóch głów, ale druga obawa się potwierdziła- korony nie było...
Nie wiem jak akcję niby patriotyczną może tworzyć Gazeta Wyborcza.
Ja im nie odmawiam patriotyzmu, tylko oni sami sobie odmawiają, tytułami, całymi artykułami, którymi odcinają się od tych wartości i obrzydzają je innym.
Jak można organizując taką akcję, niby patriotyczną, (duma i radość z tego, że się jest Polakiem), w Święto Flagi, i nie mieć ze sobą żadnej flagi, jak można idąc w takim "pochodzie" i nagłaśniając wydarzenie, nie dodać, niby czemu mamy być dumni i cieszyć się. Tylko cieszmy się, a komu nie pasuje, niech się nie cieszy... Może to dlatego, że organizatorzy i uczestnicy akcji po prostu nie znają powodów, więc nie mają powodów do uzasadnionej dumy i radości, że się jest Polakiem...
W końcu sam Seweryn Blumsztajn (kiedyś naczelny Stołecznej) pisał po 399 rocznicy Kłuszyna, że za dużo jest historii, po co się jej uczyć, na co jego młoda redaktorka kilka szpalt dalej napisała o "Stefanie" Żółkiewskim na Placu Zamkowym, a przecież Stefan to był komunista ;)
B.S.

 

 

Wiadomości