Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (5)

Po Kłuszynie...

„Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska”

 

Józef Piłsudski

 

 

Po zwycięskiej bitwie pod Kłuszynem, hetman Żółkiewski wraz z wojskami Wałujewa ruszył na Moskwę. Tymczasem II Samozwaniec ponownie włączył się do walki o czapkę Monomacha. 27 lipca grupa bojarów zmusiła cara Szujskiego do abdykacji („postrzyżenia się w mnichy”). Bojarzy rozpoczęli rozmowy z Żółkiewskim, który rozłożył się pod stolicą niedaleko stanowisk Samozwańca. Ostatecznie, 27 sierpnia 1610, bojarzy podpisali z polskim wodzem umowę o uznaniu królewicza Władysława za cara Rosji , przy jego jednoczesnej konwersji na prawosławie. Kolejnymi punktami było m.in. zakończenie wciąż trwającego oblężenia Smoleńska ( hetman uznał, że ten temat „sam umrze” w przyszłości) oraz pomocy wojsk Żółkiewskiego przy wyparciu Samozwańca spod Moskwy. Mimo fiaska planu pochwycenia Szalbierza, który uciekł do Kaługi zostawiając swoje wojsko, został on zamordowany w grudniu 1612 przez kniazia Urusowa i zszedł na zawsze z kart historii. Ostatecznie, na prośbę propolskiego stronnictwa bojarów wojska polskie wkroczyły do Moskwy ( druga obecność Polaków na Kremlu – 29 wrzesień 1610 - 7 listopad 1612).

Polacy rozpoczęli służbę policyjną w stolicy Rosji. Nadrzędnym celem było „utrzymanie” miasta do przyjazdu cara Władysława. Żółkiewski opuścił miasto by udać się do króla Zygmunta III a dowódcą mianował Aleksandra Gosiewskiego. Jednakże cały czas „bruździł” Polakom patriarcha moskiewski Hermogenes. Na dodatek król Polski nie zamierzał zaprzestać oblężenia Smoleńska. Od połowy marca 1611 zaczęły zbierać się oddziały tzw. pierwszego pospolitego ruszenia pod dowództwem Lapunowa, Trubeckiego i Zarudzkiego.

29 marca zaczęły się w Moskwie zamieszki na wieść o zbliżaniu się Rosjan. Oddziały polskie zaczęły rzeź buntujących się mieszczan (uważa się że zginęło około 7 tys. ludzi). Niestety twardy opór mas moskiewskich zmusił wojska Gosiewskiego do cofnięcia się na Kreml. 30 marca Polacy podpalili Moskwę. W płomieniach zginęło ok. 8 tys. ludzi nie licząc ludzi, którzy zmarli później z głodu. Mimo wszystko, blokada Moskwy zacieśniała się.

13 czerwca 1611 padł Smoleńsk. Co więcej, dzięki intrygom Gosiewskiego doszło do rozłamu w I pospolitym ruszeniu – Lapunow został zamordowany i część oddziałów moskiewskich rozeszła się do domów. Dodatkowo oddziały Sapiehy przedarły się na Kreml.

29 października na triumfalnym sejmie doszło do wspaniałej sceny – wśród wiwatujących tłumów ulicami Warszawy wiódł hetman Stanisław Żółkiewski przepyszny orszak i dwóch dostojnych więźniów – cara Wasyla Szujskiego i jego brata Dymitra (nieszczęśliwego wodza spod Kłuszyna). Następnie doszło do pokłonu rosyjskiego cara przed polskim królem Zygmuntem III a kanclerz koronny Feliks Kryski wygłosił obszerną mową, w której podziękowano Żółkiewskimu za trudy wojenne.

Niestety „limit szczęścia” Rzeczpospolitej się wyczerpał. Sapieha nagle zmarł a w Niżnym Nowogrodzie zaczęło formować się II pospolite ruszenie pod wodzą Kuźmy Minina i Dymitra Pożarskiego, które było o niebo lepiej zorganizowane od pierwszego a w dodatku zaczęła „mścić” się decyzja o podpaleniu Moskwy – garnizonowi brakowało żywności. Wśród nieustannych szturmów moskiewskich Polacy i Litwini zostali zepchnięci do defensywy. Sytuację niewiele poprawiło kilkukrotne dostarczenie żywności przez wojska Chodkiewicza, zwycięzcy spod Kircholmu. Niestety, nie zatrzymało to części wojsk garnizonu od opuszczenia miasta 27 stycznia. Nieopłacone oddziały zawiązały konfederację i ruszyły ku polskiej granicy. Niejako „w zamian” wkroczyło na Kreml część wojsk Chodkiewicza a on sam z resztą rycerstwa wyruszył po prowiant. Następne kilka miesięcy upłynęło na rozpaczliwej obronie Kremla i Kitajgrodu , podczas której doszło do zmiany na najwyższym szczeblu dowodzenia – Gosiewskiego zastąpił Struś. W sierpniu 1612 pod Moskwę dotarło II pospolite ruszenie, przez co sytuacja stała się tragiczna. Nieudana odsiecz hetmana wielkiego litewskiego Karola Chodkiewicza w dniach 1-3 września („utknął” w masach wojsk moskiewskich – zabrakło 1800 metrów do Kremla) niejako przypieczętowała los garnizonu. Na marginesie można wspomnieć w jak skrajnie niekorzystnych warunkach przyszło nam walczyć – miasto pełne rowów, barykad i okopów, ruiny spalonej Moskwy nie sprzyjały jeździe – mimo to husaria gdzie mogła „zmiatała” Rosjan. Ale nasi „utknęli”… Zapanował nieopisany głód: najpierw zjedzono konie, ptaki, psy, koty, szczury, potem zaczęto zjadać świece i obwoluty ksiąg… Wreszcie nasi poczęli jeść trupy ludzkie oraz więźniów. Ale nie to było najgorsze -  finalnie zaczęły się morderstwa na tle ludożerskim – po Kremlu i Kitajgrodzie buszowały nocami bandy ludożerców. „Piechota się sama między sobą wyjadła”, „Truszkowski, porucznik piechotny, dwu synów swoich zjadł”, „pan sługi , sługa pana nie był bezpieczen”…

1 listopada padł Kitajgród (ostatni punkt obrony poza Kremlem)– zagłodzeni obrońcy nie byli wstanie walczyć. Ostatecznie, 7 listopada 1612, polski garnizon Kremla skapitulował mając zagwarantowane przez Moskwicinów bezpieczeństwo. Oczywiście, zgodnie z wielowiekową tradycją niedotrzymywania słowa Moskale bestialsko wymordowali większość bezbronnego polskiego rycerstwa. Część jeńców została zamordowana w kilka miesięcy później. Tylko niewielu Polaków przeżyło do wymiany jeńców w 1619. Dzieje „oblężeńców” pokazały, jak wielkim poświęceniem i poczuciem obowiązku wobec ojczyzny wykazali się Polacy broniący Moskwy i praw królewicza Władysława do czapki Monomacha. Odsiecz króla Zygmunta III nie zdążyła na czas. Sobór ziemski w 1613 obrał na cara Michaiła Romanowa.

Wojna się jednak nie skończyła. Rzeczpospolitą trapiła plaga konfederacji nieopłaconego wojska, przez co obrona granic spadła na „odziały specjalne XVII wieku” czyli lisowczyków.

Ostatecznie, za zgodą Sejmu w 1617 roku królewicz Władysław wyruszył na wyprawę po „swoje”. W nocy z 10 na 11 października 1618 doszło do ostatniego w naszych dziejach szturmu Moskwy. Choć zakończony niepowodzeniem wydatnie przyczynił się do podpisania rozejmu w Dywilinie , który wszedł w życie 3 stycznia 1619 , kończąc tym samym wojnę. Do Rzeczpospolitej wróciła ziemia smoleńska, czernihowska i siewierska a Władysław zatrzymał tytuł cara. Nasza ojczyzna osiągnęła największy zasięg terytorialny w dziejach – ponad 1 milion km2.

13 lat później, po śmierci Zygmunta III, Rosja zaatakowała… Wojewoda Szein , który bronił Smoleńska w latach 1609-1611 teraz miał go zdobyć. Odsiecz Władysława I, nowo obranego króla Rzeczpospolitej zakończyła się sukcesem. W styczniu 1634 Szein skapitulował. 27 maja 1634 podpisano „wieczysty pokój” między Polską a Rosją , który potwierdzał postanowienia rozejmu w Dywilinie. Nasz król, w zamian za 200 tys. rubli zrzekł się tytułu cara, jednak sam dyplom elekcji nie został wydany, ponieważ nie odnalazł się on w polskich archiwach.

Tak zakończyła się wieloletnia epopeja zapoczątkowana wyprawą I Samozwańca w 1604 na Rosję. Rzeczpospolita Obojga Narodów triumfowała.

 

Kuba Pokojski

z Signum Polonicum

 

Jestem wyznawcą zasady, że ten, kto nie szanuje i nie ceni swej przeszłości, nie jest godzien szacunku teraźniejszości ani prawa do przyszłości.

 

Józef Piłsudski

Wiadomości