Koń husarski cz. III - siodła, kulbaki

Siodło husarskie

 

Siodła husarskie, to bardzo ważny element wyposażenia husarza i jego konia, stanowiący łącznik między tymi dwoma.

Wytwarzano je w wyspecjalizowanych warsztatach, pracowniach, związanych z konkretnymi ośrodkami miejskimi I Rzeczypospolitej,

w tym we Lwowie.

Pisząc kolokwialnie, wrzucamy je do tematyki konia husarskiego, choć rzecz jasna elementu konia nie stanowi.

 

…ale jak to się mówi, nie ma husarza bez konia, tak nie ma husarza bez konia i siodła.

 

Powyżej replika kulbaki husarskiej wykonana w pracowni rzemiosła artystycznego

ASCALON Pana Jerzego Mirosława Płacheckiego

 

Rząd w tym siodło przypisywane Jerzemu Ossolińskiemu

(MWP w W-wie)

 

 

Na wstępie chcę podkreślić, że materiał ten nie ma charakteru naukowego,

a popularyzatorski.

Spisany na podstawie własnych obserwacji eksponatów muzealnych i innych źródeł, jak również doświadczeń badaczy, teoretyków, praktyków,

w tym nawet wytwórców.

Ponadto, jako fachowe uzupełnienie tego tematu,

w stosunkowo niedługim czasie, ma ukazać się książka, jednego z badaczy i wytwórców, właśnie o siodłach husarskich fachowo mówiąca.  

 

 

Siodła husarskie charakteryzowały się wysokimi przednimi i tylnymi łękami.

Miało to na celu między innymi zapewnienie stabilnej pozycji jeźdźca, oparcie przy długich przejazdach, jak to miało miejsce choćby pod Kłuszynem, gdzie niektórzy husarze pokonali nawet przeszło sto kilometrów w ciągu doby, a przede wszystkim dawać stabilność i podparcie przy ataku kopią husarską oraz podczas nagłych zwrotów i manewrów.

Taka forma dawnych siodeł, nie tylko husarskich, powodowała inny rodzaj dosiadu, niż znany współcześnie, a zwanym umownie i potocznie staropolskim, ale o nim kiedy indziej.

 

 

W dawnych siodłach, w tym kulbakach husarskich, poza wysokimi łękami, wzdłuż grzbietu końskiego, po obu stronach kręgosłupa ułożone były dwie, odpowiednio wyprofilowane ławki, przenoszące ciężar jeźdźca, na konia.

 

 

 

 

 

Siodła husarskie, jako element wyposażenia stabilnie mocowany na koniu, dawały możliwość mocowania do nich podpiersia, podogonia, olstra czy wytoku- toku, na kopię husarską. Na podstawie ikonografii, przypuszcza się, że niekiedy przy tylnym łęku miały one mocowanie na skrzydło husarskie lub, że było ono, (o ile je mocowano przy siodle) rzemieniami.

Niestety nie można tego potwierdzić, ponieważ nie jest znany chyba żaden historyczny egzemplarz z takowym mocowaniem czy choćby śladem po nim.

 

 

Może dlatego, że jak się uznaje, skrzydła jeżeli już, mocowali pocztowi, zatem niżsi rangą husarze, których siodła pewnie były skromniejsze i dlatego mogły one nie przetrwać do czasów współczesnych, by świadczyć o sposobie mocowania skrzydeł.   

 

 

Inną cechą , ale nie wyznacznikiem siodeł husarskich, było bogate zdobnictwo, świadczące o zamożności indywidualności każdego jeźdźca. Oczywiście, jak przy każdym elemencie wyposażenia i uzbrojenia husarskiego, bogactwo zdobień i wyposażenia wiązało się z majątkiem rycerza.

 

 

 

 

Siodła husarskie w odtwórstwie/ repliki

 

Grup odtwarzających husarię w Polsce przybywa, samych husarzy też.

Ich poziom generalnie się podnosi. Buty, szable, żupany, kopie, to elementy stroju i wyposażenia, które u odtwórców husarskich spotyka się na dobrym bądź wysokim poziomie. Również zbroje są coraz lepszej jakości, choć nadal duża część "husarzy" używa kirysów, które pierwotnie występowały u schyłku tej formacji, a nie w czasach największej świetności. Można zrozumieć wielu tych, którzy takie zbroje zdobyli przed laty, natomiast szkoda, że nowe zbroje nadal robione są na stare, błędnie datowane "kopyto".

Również większość husarzy porzuciła skrzydła znane z obrazów z czasów pohusarskich i często stosuje te, znane z ikonografii XVII wiecznej.

 

(siodło w Arsenale we Lwowie. Husarskie?)

 

 

Znacznie gorzej rzecz się ma z siodłami/ kulbakami husarskimi.

 

Jest to w gruncie rzeczy sprawa zrozumiała.

 

Dlaczego? Kto robi takie siodła? Mało kto.

 

 

 

Pierwsze próby i prace mają kilkuletnią historię. 

Byli to pojedynczy odtwórcy. Mało kto miał dostęp do eksponatów muzealnych, najlepiej w złym stanie, z których można było zdjąć wymiary, a następnie uwzględnić rozmiary współczesnych koni.

Dlatego większość odtwórców nadal używa albo zwykłych siodeł, które okrywa na pokazy tkaninami, czaprakami. 

To jednak nie jest ani historyczne, ani nawet nie zapewnia trzymania jeźdźca i dosiadu, jak przed wiekami.

Trochę bliźsi realiom historycznym są odtwórcy husarii, którzy zaadoptowali kulbaki wojskowe z początku czy I połowy XX wieku,

ale rzecz jasna, wciąż nie jest to siodło husarskie, nawet jeśli na tej bazie, wykona się obicie a'la "rycerskie".

 

Barierą są oczywiście pieniadze, niezbędne na dobrą, choć i tak trudną do zdobycia replikę kulbaki.

Dodatkowym hamulcem jest to, że każdy jeździec, jakieś, choćby współczesne, siodło ma.

Zapewne nie jest to żadne wytłumaczenie, ale w zderzeniu z realiami finansowymi, ten argument, aby jeździć w zwykłym siodle i je kryć przed oczami osób postronnych, czy tunningować/ przerabiać kulbaki bardziej współczesne, zazwyczaj wygrywa.

Nie jest to krytyka środowiska reko- husarzy, bo sami nie lepszymi siodłami dysponujemy. To opis rzeczywistości.

 

Trzeba jednak mieć najdzieję, że nawet jeśli husarze nie zaczną się doposażać u wytwórców kulbak, to może pójdą śladem pionierów w tej dziedzinie- metodą prób i niekiedy błędów zrobią własne, bardziej historyczne i prawidłowe siodła. A kto nie czuje się na siłach, nie ma warsztatu, źródeł, wzorów itp, może skorzystać z oferty wytwórców takich kulbak, jak np ASCALON, którego siodło, jako pierwsze, przedostatnie i ostatnie w tym artykule przedstawiamy.

 

BS

 

 

 

Wiadomości