Error. Page cannot be displayed. Please contact your service provider for more details. (31)

Wywiad z Ali'm Ghoorchian'em z Iranu -Mistrzem Świata w Łucznictwie Konnym

Przedstawiamy rozmowę/ wywiad z Ali'm Ghoorchian'em -Irańczykiem, Mistrzem Świata w Łucznictwie Konnym, kultywującym perskie tradycje jeździeckie, łucznicze, myśliwskie, wyjątkowym i niezwykle ciekawym człowiekiem, który w czerwcu 2014 roku gościł w Warszawie, na 500 rocznicy bitwy pod Orszą.

 

Rozmowa ta jest niezwykle ciekawa ze względu na jej bohatera, człowieka wielu pasji, talentów, przedstawiciela odmiennej, ale jakże ciekawej kultury perskiej/ irańskiej i religii muzułmańskiej. 

Jestem przekonany, że lektura ta pozowoli bliżej poznać naszego bohatera oraz przybliżyć i zrozumieć kulturę z jakiej się wywodzi, a także pasje i tradycje, jakim pozostaje wierny.

 

Zapraszam do lektury,

Bartosz Siedlar/ hussar.com.pl

 

 

 

 

 

 

Bartosz Siedlar (BS):

Drogi Ali, mieliśmy okazję poznać się i porozmawiać w jurcie tatarskiej podczas wydarzenia tego lata w Warszawie „Orsza 500 lat”. Na mnie i na wielu uczestnikach tego wydarzenia duże wrażenie zrobiły Twoje umiejętności łucznicze, jeździeckie, a także Twój strój- tradycyjny, Perski. Z pewnością wiele kolejnych osób byłoby zainteresowanych Twoją osobą, historią, perską- irańską kulturą. Dlatego poprosiłem Cię o udzielenie wywiadu. Dziękuję Ci bardzo, że się na to zgodziłeś.

Na początku proszę, powiedz kilka słów o sobie.

 

 

Ali Ghoorchian (AG):

Wszyscy moi przodkowie pochodzili z gór Elbrus (Alborz), których szczyty pod względem wysokości przekraczają pięć i pół tysiąca metrów. Przodkowie ci byli wojownikami- wojownikami konnymi zwanymi „Ghoorchi”. Moje nazwisko brzmiące Ghoorchian oznacza moją przynależność do Ghoorchiusów. To od nich mam we krwi łucznictwo i jazdę konno. 

 

 

BS:

Jak zaczęła się Twoja „przygoda” z łucznictwem?

 

 

AG:

Łucznictwo sportowo uprawiam od 12, a łucznictwo konne od 7 lat.

Kocham łuczinctwo konne, a konno jeżdżę od dzieciństwa, od ponad 30 lat.

 

 

BS:

Czy ten sport jest w Iranie popularny? Jak wiele osób kultywuje tę tradycję?

 

 

AG:

Łucznictwo konne nie jest zbyt popularne w Persji- Iranie. Nie stanowimy dużej grupy. Perski związek łucznictwa konnego liczy około 30 osób. Jednak w przeszłości Persowie byli najlepszymi łucznikami konnymi.

 

 

BS:

A jakich koni używasz do jazdy, treningów i zawodniczo?

 

 

AG:

Oczywiście są to perskie konie, krwi arabskiej. Nasze konie mają bardziej płaskie głowy. Mam też konie turkmeńskie i kurdyjskie.

 

 

BS:

Widziałem na zdjęciach, że masz pięknego psa, rasy praktycznie nieznanej w Polsce. Możesz coś o nim powiedzieć?

 

  

AG:

Mam tradycyjnego perskiego psa polującego rasy Perski Saluki. To bardzo szybki pies i wraz z nim poluję na zające, lisy, wilki. W przeszłości psy Saluki były używane również do polowania na dzikie owce i małe jelenie.

 

 

BS:

Czy w muzułmańskim kraju, jakim jest Iran, nie ma problemów z takimi zwierzętami, jak psy?

 

 

 

AG:

W Iranie nie ma przeszkód by posiadać psa do polowań czy stróżowania. W prawdziwym Islamie nie ma z tym problemu. Saluki to stara krew w Iranie, na potwierdzenie czego istnieje wiele wizerunków psów tej rasy w dawnym malarstwie. Mam psy tej rasy od ponad 20 lat i stanowią one część mojej rodziny.

 

 

BS:

Widziałem też, że masz pięknego ptaka drapieżnego. Cóż to za ptak?

 

 

 

 

 

 

AG:

Mam złotego orła. Polowania z ptakami drapieżnymi, to również stara perska tradycja łowiecka.

Z obecnym orłem trenuję od około roku, ale wcześniej miałem wiele ptaków drapieżnych już 12-13 lat temu.

Mój obecny orzeł ma na imię Homay, a to również nazwa legendarnego orła w perskiej historii.

 

 

BS:

Trenujesz go, ćwiczysz, polujesz?

  

 

 

 

AG:

Mojego orła uczę polować na zające, lisy, wilki.

Trenuję ją, bo to orlica, do siedzenia na moim ramieniu, gdy siedzę na koniu, zarówno w stępie, jak i pełnym galopie.

To bardzo łatwy ptak w nauce, bardzo lubi mnie, mojego psa i konie.

 

 

 

BS:

Od jak dawno bierzesz udział w międzynarodowych zawodach i konkurencjach łucznictwa konnego?

 

 

 

 

AG:

Od 2010 roku byłem ponad 14 razy na międzynarodowych zawodach łucznictwa konnego, w Korei, Turcji, Polsce, Malezji i Jordanii. Polska i Korea są dla mnie bardzo ważne.

Jestem nawet członkiem Polskiego Stowarzyszenia Łucznictwa Konnego, Prezesem Perskiego Stowarzyszenia Łucznictwa Konnego.

W Polsce mam wielu dobrych przyjaciół, szczególnie Michała Sanczenko, Annę Sokólską, Mateusza Gieryna i Szczepana Łakomego. To są moi bracia i siostry.

Macie najlepszych łuczników konnych, a ja kocham Polskę oraz ciepłych i przyjacielskich Polaków.

 

 

 

BS:

Duże trenujesz, dużo wyjeżdżasz, odnosisz sukcesy. Jak do tego odnosi się Twoja rodzina i przyjaciele?

 

 

AG:

Moja rodzina pozytywnie odnosi się do mojej pasji. Nie jestem znany w Iranie, ale mam wielu przyjaciół myśliwych, wspinaczy, jeźdźców, łuczników i artystów. Sam jestem dosyć znanym w Iranie muzykiem tradycyjnym. Czuję się szczęśliwy, mam wielu przyjaciół, a co za tym idzie dużą rodzinę.

 

 

BS:

Tak poważne Twoje zaangażowanie w łucznictwo, tradycyjne polowania, trenowanie psa i orła musi zajmować Ci dużo czasu. Skąd bierzesz i jak planujesz ten czas?

 

AG:

Ćwiczę i uczę łucznictwa konnego trzy dni w tygodniu, a dwa dni  tygodniowo trenuję konie, szczególnie młode do jazdy w terenie. Natomiast raz w tygodniu gram tradycyjną muzykę.

Jestem więc zajętym i zapracowanym człowiekiem.

Natomiast do zawodów trenuję dwa tygodnie wcześniej.

Spędzam dużo czasu na uczeniu i trenowaniu łucznictwa konnego z kursantami.

Miałem nawet uczniów z zagranicy, w tym z Francji, Australii, Kataru.

Przyjeżdżało do mnie też wiele osób na długie rajdy górskie po Iranie, z Francji, Polski, Kataru, Holandii czy Australii.

Mieszkam w samym Teheranie, w związku z czym do miejsca gdzie trenuję muszę dojeżdżać około 80 kilometrów. Tak jest przez 30 lat, czasami dojeżdżam tam nawet pięć razy w tygodniu.

 

 

BS:

Wiemy, że odniosłeś wiele sukcesów w łucznictwie konnym, ale proszę przypomnij naszym czytelnikom, te najważniejsze.

 

 

AG:

Moje największe osiągnięcia w konkurencjach i zawodach łucznictwa konnego to między innymi:

2010 – złoto w konkurencji „Mogu” w Korei.

2011 – srebro w Korei WHAF (Światowej Federacji Łucznictwa Konnego).

2012 – Mistrzostwo Świata w Korei WHAF (ŚFŁK).

2013 – złoto w konkurencji „Mogu w Korei.

2013 – złoto w konkurencji koreańskiej, na zawodach Tatarów polskich w Supraślu.

2014 – brąz w konkurencji  koreańskiej.

2014 – brąz w międzynarodowych zawodach łucznictwa konnego w ramach obchodów 500 rocznicy bitwy pod Orszą.

 

 

BS:

Ile razy byłeś w Polsce?

 

 

AG:

W Polsce byłem już cztery razy, w tym aż trzy tylko w 2014 roku. Polska stała się moim drugim domem i kocham Polskę.

 

 

BS:

Czy słyszałeś o historii kontaktów i relacjach polsko- irańskich/ perskich?

 

 

AG:

Tak, wiem, że mamy (Polska i Iran) długą historię kontaktów, trwającą już przeszło pół tysiąca lat, szczególnie w dziedzinie militarnej, tj. broni i koni itp.- Polska i Iran- dwaj starzy przyjaciele.

W muzeach można znaleźć wiele dawnych eksponatów z naszych krajów.

W czasie II Wojny Światowej w Iranie przebywało wielu Polaków, wielu z nich pozostało tu. W Iranie mamy chyba trzy polskie cmentarze.

 

 

BS:

Z tego co się zorientowałem, “Orsza 500 lat” była pierwszym wydarzeniem rekonstruktorskim, w którym uczestniczyłeś. Co sądzisz o tego typu przedsięwzięciach?

 

 

AG:

“Orsza 500 lat” była duża i wspaniała. Niesamowitym przeżyciem było uczestnictwo w takim przedsięwzięciu, na które poza Polakami przybyło wielu uczestników z różnych krajów, kultur, wszyscy w tradycyjnych strojach i z tradycyjnym uzbrojeniem z epoki. Wyobrażam sobie, że organizacja takiego przedsięwzięcia, to trudna i ciężka sprawa, ale wszystko wyszło bardzo dobrze, szczególnie husaria. Uwielbiam tych wojowników- rycerzy. Mam nadzieję przybyć na kolejne tego typu wydarzenie.

Zaproszenie do Polski i do uczestnictwa w obchodach 500 rocznicy bitwy pod Orszą było dla mnie wielkim wyróżnieniem. Bardzo dziękuję organizatorom za to zaproszenie i za ciepłe przyjęcie.

 

 

BS:

Czy słyszałeś, że w Polsce mamy prawie etnicznych muzułmanów- Tatarów Polskich?

Właśnie na wschodzie Polski, również w okolicy Supraśla, w którym z tego co mówiłeś, byłeś na zawodach.

 

 

AG:

Tak, słyszałem I wiem o polskich Tatarach- Muzułmanach, ale nie kojarzyłem, nie łączyłem ich z tymi Tatarami z południa, z Muzułmanami. Mam nadzieję poznać ich lepiej, gdy następnym razem przyjadę do Polski.

 

 

BS:

Jeszcze raz dziękuję za rozmowę i wcześniej miłą i ciekawą rozmowę podczas wydarzenia „Orsza 500 lat”. Było mi niezmiernie miło poznać Cię, a za sprawą tej rozmowy również przybliżyć sobie i czytelnikom, Twoją historię, dokonania oraz choć trochę poznać realia perskie- irańskie.

Nie mam wątpliwości, że tak jak dla mnie, dla wielu czytelników, będzie to bardzo ciekawa rozmowa.

 

 

AG:

Również dziękuję za rozmowę, mam nadzieję wkrótce znowu pojawić się w przyjacielskiej Polsce i spotkać swoich przyjaciół.

 

Wiadomości