Hodów ze skandalem w tle

Jak zapowiadaliśmy, po świętach, podczas których odwiedzamy groby bliskich, po czasie wyciszenia, powracamy do dwuznacznej kwestii odsłonięcia odrestaurowanego pomnika w Hodowie.

Po pierwszej informacji w ciągu ostatnich dni napływały do nas kolejne "rewelacje" dotyczące tego wydarzenia.

Oczywiście, co podkreślamy, fundacja MOSTY dokonała wspaniałej rzeczy, jaką jest odrestaurowanie pomnika upamiętniającego bitwę pod Hodowem, na Podolu, na dzisiejszej Ukrainie.

Oryginalnie pomnik został wzniesiony w 1695 roku, na pamiątkę obrony Hodowa przez zaledwie 400 husarzy i Kozaków przed 40 tysiącami Tatarów.

Po ponad 300 latach zniszczony pomnik został odrestaurowany przez wspomnianą fundację, przy wsparciu MKiDN, Ambasady RP w Kijowie i Konsulatu Generalnego RP w Łucku. To bardzo ważne, że nasza dyplomacja na Ukrainie, w dużej mierze również ze względu na zapał i konsekwencje pracowników tych placówek dyplomatycznych, wspiera takie inicjatywy.

I tu nie ma żadnych "ale". To działania zasługujące na najwyższe uznanie i poparcie.

Pod koniec października dzięki w/w instytucjom miało miejsce odsłonięcie odrestaurowanego pomnika, co uświetniała delegacja polskich historyków, w tym prof. Nagielskiego oraz licznych odtwórców historycznych z Polski i Ukrainy.

Przybyli znakomici odtwórcy historyczni z Kijowa, Kamieńca Podolskiego, ale również przedstawiciele wspaniałych grup z polski, między innymi z Białegostoku/ Podlasia husarze i Tatarzy, husarze z Chełmna, Gniewu, Ogrodzieńca, Sandomierza, Zawiercia/ Katowic i inni...  

 

I tu jest pies pogrzebany, bo jak wiadomo, że często przysłowiowy diabeł tkwi w szczegółach.

Pisaliśmy już o udziale państwa Pogorzelskich- Polaków z Ukrainy.

Dlaczego? Powody są dwa, mniej i bardziej poważne.

Ten mniej, to fakt, że pani Pogorzelska przeprowadziła wykład i prezentację o strojach z epoki. Ta pani szyjąc wizualnie ciekawie, wręcz "chwali" się tym, że używa do tego celu materiałów z wiskozy.

Poważniejszy powód to fakt, że państwo Pogorzelscy,

a w szczególności ich syn- Stanisław w sposób haniebny, przy użyciu najgorszych okresleń odnoszą się do rekonstruktorów spoza Polski, w tym z Rosji, którzy odtwarzają polską husarię. A przecież takie osoby, tym bardziej, że nie mają nic wspólnego z Polską, jej historią i dziedzictwem, zasługują na szczególny szacunek i uznanie. Trudno powiedzieć, że organizatorzy, którzy przygotowali to wspaniałe, ważne i ciekawe wydarzenie o tym nie wiedzieli, a jest pewne, że wprost przeciwnie- przynajmniej część z nich.

 

To mimo wszystko przysłowiowy "pikuś", nawet przy udziale Divana- Tomasza Baturo, kłamcy i oszczercy, szkalującego zarówno swoją własną grupę, dowódcę, jak również, a raczej przede wszystkim mnie. I niestety mało kogo interesuje, że jego niesłusznych i krzywdzących zarzutów pod moim adresem nie podzieliły polskie organy prawa!!!

 

Czarę goryczy przelało uczestnictwo Andrzeja Jaroszyńskiego z Warszawy (oznaczony kółkiem i strzałką), który w 2010 roku podczas imprezy kłuszyńskiej "czmychnął" z tego wydarzenia z pieniędzmi ze stoisk handlowych. Przecieraliśmy oczy ze zdumienia i z niedowierzaniem, dostrzegając tego gagadka na jednym ze zdjęć, w charakterze dokumentalisty wydarzenia.

Rozumiem, że znamienici goście i uczestnicy odsłonięcia pomnika nie mogli zdawać sobie z tego sprawy, jednak zarówno dr Sikora, jak i Dariusz Bieleckij,  o wątpliwych zasługach, z chorągwi z "błędem" w nazwie, doskonale zdawali sobie sprawę z tego, z kim jadą i z kim się zadają. No cóż, każdy zadaje się świadomie z tym z kim chce i niech to świadczy o nim samym.

O żadnej nieświadomości tych osób nie może być mowy, ponieważ były one świadkami i współodkrywcami "numeru", który wykonał Andrzej Jaroszyński.

Wstyd i skaza na tak wyjątkowym i ważnym wydarzeniu.

Nie uwierzę również, że dr Sikora przy swoim historycznym autorytecie nie mógł mieć wpływu, jako ważny uczestnik delegacji z Polski, na to czy Andrzej Jaroszyński pojedzie czy też nie.

Bo dr. Sikora nie raz wykorzystywał właśnie swoją pozycję i wpływy aby blokować udział czy to fizyczny czy wirtualny w pewnych historyczno- rekonstruktorskich wydarzeniach i przedsięwzięciach, między innymi na vivathusaria czy "husarii przed pałac".

 

Na każdą postawioną tu tezę i zarzut, dysponujemy dowodami i nie przedstawiamy tu pustych słów.

 

Pomimo tych uwag i zarzutów wyrażamy ogromne uznanie dla fundacji MOSTY oraz znamienitych polskich i ukraińskich uczestników odsłonięcia pomnika w Hodowie, z wyłączeniem jednak i niestety tych kilku postaci.

 

Bartosz Siedlar

 

Wiadomości