Trening husarii w Gniewie

W ostatnią niedzielę marca, jak co miesiąc w Gniewie odbył się trening husarii z choragwii w gniewskiej, oraz z Chełmna,
a gościnnie, w charakterze obserwatorów ponownie zjawiliśmy się my…
Pogoda choć wietrzna, jednak dopisała, towarzysze husarscy także.
Trening jak zwykle był okazją do podniesienia umiejętności husarzy, jak również integracji w dobrym tego słowa znaczeniu oraz wymiany doświadczeń, ale przede wszystkim stworzenia wspaniałej, oderwanej od współczesności atmosfery.
Zapraszając do obejrzenia poniższych zdjęć autorstwa Andrzeja “Liberatora” (marcowych),
chcielibyśmy bardzo podziękować importerowi samochodów Mitsubishi- MMC Motor Poland za wsparcie
i użyczenie na tę okazję samochodu Mitsubishi Outlander, który doskonale sprawdził się tak na szosie, jak i w terenie.

W ostatnią sobotę lutego, jak co miesiąc w Gniewie odbył się trening choragwi husarskiej.
Zjechali się ponownie towarzysze z Kociewia, ale i nie tylko, choć tym razem zabrakło tam nas, ale tylko pozornie…
Mamy swoje wtyki, szpionów i wywiadowców, dzięki czemu nic nie umknie naszej uwadze ;)
Dzięki temu nie tylko my, ale wszyscy możemy oglądać te naprawdę bardzo ładne obrazy…
tak jak to marzył sobie Ś.P. Franciszek Starowieyski… zdjęcia te, jak jego niektóre jego prace można antydatować 300 lat wstecz, a nawet i 400… miłego oglądania, “ku pokrzepieniu serc”.
(pod najnownyszmi zdjęciami Marcina Kapuścińskiego, znajdują zdjęcia z treningu sprzed miesiąca)

W ostatnią sobotę stycznia, jak co miesiąc, w Gniewie odbył się trening miejscowej chorągwi husarskiej.
Z całego Kociewia, a i dalszych stron- nawet z “Prus” i Mazowsza zjechało się przeszło dwudziestu członków chorągwi i gości niezrzeszonych w jej szeregach by trenować, ćwiczyć, podnosić umiejętności.
Na szczęście przybyłych, jak na koniec stycznia można rzec, pogoda dopisała.
Nad położonym nad samą Wisłą terenem treningu, kilka kilometrów od Gniewu unosił się nie tylko w przenośni, ale i dosłownie orzeł…

Po zakończeniu treningu w zamkowej, gotyckiej kaplicy odbyła się Msza Święta z udziałem husarzy odzianych w żupany i kontusze, z szablami u boku.

Po Mszy wszyscy udali się na wieczerzę, a potem zaczęła się debata i wielogodzinne dyskusje.

Jeden z uczestników, który podczas treningu spadł z konia, tradycyjnie wzniósł “upadkowe”.

Poza samym aspektem treningu- podnoszenia umiejętności jazdy w szyku i ćwiczeń, obserwując to wydarzenie, trudno przecenić te periodyczne spotkania, jako doskonałą okazję do integracji, wymiany doświadczeń, dyskusji, omawiania elementów wyposażenia i uzbrojenia oraz planów na przyszłość.
Podczas wielogodzinnych rozmów i śpiewów “z epoki” przy odrobinie gorzałki i domowej nalewki, w zamkowym otoczeniu, śmiało można zapomnieć, w jakich czasach się żyje…
…i chcieć tam wrócić za kolejny miesiąc.

donos ten spisał: Bartek Siedlar

Zostaw komentarz

 (wymagane)
 (wymagane)