7 listopada- Polacy opuścili Moskwę
7 listopada, nasi “bracia”, Słowianie, Rosjanie w Moskwie, jak co roku od kilku lat obchodzą swoje nowe, wielkie święto, opisowo zwane “wypędzeniem Polaków z Moskwy”. To największe święto w Rosji, stoi w opozycji do największej porażki armii moskiewskiej, zarazem jest jej dalszą konsekwencją- bitwy pod Kłuszynem z 4 lipca 1610, której 400 rocznicę już za kilka miesięcy będziemy obchodzić.
Rosjanie nawet sobie nie zdają sprawy, jak dobrą robotę wykonują i jak wielką rolę to święto odgrywa w promocji faktu obecności Polaków na Kremlu w latach 1610-1612, co stało się pośrednio za sprawą Kłuszyna, a bezpośrednio za sprawą dobrowolnego uznania Władysława Wazy, polskiego królewicza przez bojarów moskiewskich Carem.
To właśnie dlatego wojska polskie pojawiły się w Moskwie i na Kremlu.
Nie trzeba do Rosjan mieć pretensji za obchodzenie tego święta. Poza wypędzeniem Polaków (faktycznie nie wypędzeniem, a kapitulacją polskiego garnizonu), święto to promuje pośrednio bitwę pod Kłuszynem i fakt legalnego obrania Władysława Carem. Ponadto promuje chyba jedyny w historii Księstwa Moskiewskiego i Rosji dobrowolny, nie sterowany z zewnątrz, oddolny zryw narodowy przeciwko tym na “górze”. Po rządach Ivana Groźnego i Wielkiej Smucie, w Moskwie naprawdę mają co świętować i niech świętują. A czy to święto jest antypolskie? Nawet jeśli w zamyśle miało takie być, to takie nie jest. Rosjanie wcale go nie odbierają w ten sposób.
Gdy przed laty, kilka miesięcy po wprowadzeniu tego święta czekałem w 6-o godzinnej kolejce na Kreml i miałem już rezygnować, gdy w kolejce dowiedziano się o mnie- “innostrańcu z Polszy”, przepuszczono mnie bez kolejki, z pominięciem nawet bramki magnetycznej.
Korzystając z okazji zapraszamy do galerii zdjęć z Moskwy, kolejki na Kreml i z samego Kremla… z okolic trzysta dziewięćdziesiątej którejś rocznicy końca stacjonowania polskiego garnizonu na moskiewskim Kremlu
