Kampania wrześniowa- ciekawe fakty

„prawda nas wyzwoli”

70, okrągła rocznica wybuchu II wojny światowej skłania do refleksji, nad tym czy w ciągu ostatnich 20 lat, zaczęliśmy mówić prawdę o kampanii wrześniowej, a historycy ją pisać.

Wiele faktów dotyczących przebiegu kampanii wrześniowej i postaw jej ówczesnych uczestników do dzisiaj nie zastało wpisanych na trwałe do historii i wymiaru pamiętnego Września pomimo, że często są one już od lat ujawnione i solidnie udokumentowane.

Te fakty jednym odbierają należną chwałę i wdzięczność, zaś drugim pozwalają wybielić, lub ukryć swoje niegodne czyny.
Oto kilka z nich:
Prawdopodobnie pierwszym poległym żołnierzem w II wojnie był kpr. Piotr Konieczka służący w Straży Granicznej.
Poległ obsługując rkm, umożliwiając tym samym odwrót kolegów z posterunku Jeziorki wobec znacznie przeważającej liczby niemieckich dywersantów. Wprawdzie historycy wymieniają też inne ataki na polskie posterunki graniczne,
ale ten jest póki co najlepiej udokumentowany.

Kolejnym wydarzeniem poprzedzającym atak na Westerplatte był nalot na Wieluń. Rozpoczął się on o godz. 4:40 i jego pierwszym celem był oznaczony emblematem czerwonego krzyża szpital św. Wojciecha, w którym zginęło 26 chorych i 6 osób personelu medycznego. Symptomatycznym jest to, że 1 września Hitler powiedział podczas wystąpienia w Reichstagu:
“Nie chcę prowadzić wojny przeciw kobietom i dzieciom. Wydałem rozkazy dla Luftwaffe ograniczenia się do celów ściśle wojskowych”…

W sumie pierwszy nalot na bezbronne miasto (w Wieluniu 01.09 nie stacjonowała jednostka i nie było tam żadnego celu wojskowego. W wyniku tego pierwszego bombardowania w II wojnie zginęło 1200 mieszkańców, a miasto zostało zniszczone w ponad 70%. Nalotu dokonały dwie jednostki: 2 pułk bombowców dowódca - płk. Oskar Dinort i 77 pułk bombowców nurkujących dowódca płk Gunter Schwarzkopff.

Również miasteczko Frampol zostało prawie całkiem zniszczone nie z powodu ważnych celów militarnych, lecz tylko dlatego,
że jego symetryczny układ ulic był dla Niemców korzystny do późniejszej analizy skuteczności bombardowań.
Zamiłowanie do różnych „eksperymentów” udowodnili Niemcy w ciągu pozostałych lat wojny.

Wobec często lansowanej przez różne publikacje (często także polskie, niestety) tezy, że Wehrmacht, szczególnie na początku wojny prowadził walkę rycerską i cywilizowaną zastanawia fakt, że już 4 października Hitler ustanawia amnestię dla wszystkich żołnierzy niemieckich biorących udział w kampanii wrześniowej. Czy rzeczywiście była konieczna?
Niech znów przemówią fakty:

- ppłk. W. Wessel 3 bat. 15 płk. piech. zmot. wymordował 150 żołn. 1 bat. 74 Górnośląskiego pp. po ich kapitulacji.

- Einsatz-kommando SD wymordowało 300mieszkańców Kłecka i Gniezna za rzekome mordy na mniejszości niemiecką.
W rzeczywistości zamordowano ich za obronę tych miast

-Przypadkowe wzajemne postrzelenie się dwóch niemieckich żołnierzy posłużyło za pretekst do mordu na 56 polskich mieszkańców miejscowości Kruszyny

Takich przykładów można mnożyć wiele. Pierwsze 55 dni wojny i wojskowej administracji Wehrmachtu na ziemiach Polski to 714 zarejestrowanych mordów, w których zginęło 16 336 osób. Późniejsze działania Niemców w okupowanej Polsce pokazują, że wrzesień był tylko początkiem tego co potrafią i planują Niemcy.

Również wiele faktów dotyczących skuteczności działania i postaw wielu szczególnie wyższych oficerów WP do dziś nie jest szeroko omówionych co powoduje, że o wielu wyjątkowo dzielnych i skutecznych oficerach nikt dziś nie pamięta, a często czci się i stawia na piedestale tych, którzy często pomimo swoich wcześniejszych zasług podczas walk wrześniowych nie sprawdzili się jako oficerowie i dowódcy a nawet wykazali się tchórzostwem. Takim przykładem może być postawa gen. Bortnowskiego, którego tchórzliwa i defetystyczna postawa doprowadziła do niepowodzenia bitwy na Bzurą, jednego z śmielszych manewrów WP. Natomiast znakomicie wypadli gen. Kutrzeba i gen. Bołtuć dając się poznać jako dzielni i inteligentni dowódcy.

Także do dziś opisywany w podręcznikach historii jako bohaterski dowódca obrony Warszawy gen. J. Rómmel porzucił dowodzoną przez siebie Armię „Łódz” i w niejasnych okolicznościach pojawił się nagle 08.09 w Warszawie. Wydanym samowolnie 17 września brzemiennym w skutki rozkazem aby wkraczające na tereny RP wojska sowieckie traktować jak sojusznicze zasłużył moim zdaniem na sąd polowy. O proweniencji generała świadczy fakt, że do końca PRL nie można było pisać o prawdziwej postawie gen w kampanii wrześniowej.
Kolejnym niedocenionym dowódcą wrześniowym jest gen Thomme dow. Obrony Twierdzy Modlin, który dokonał niemałej sztuki zbierając rozbite i podupadłe moralnie dywizje, wydobywając je z katastrofalnego położenia natchnął je takim duchem bojowym, że walczyły nieustępliwie do końca kampanii.
Zupełnie wyjątkową postacią jest gen. Wilhelm Orlik -Ruckemann dowodzący Korpusem Ochrony Pogranicza. Koncentrując niezwiązane walką odziały liczące ok. 9 tyś żołnierzy rozpoczął marsz na pomoc oblężonej stolicy. W odpowiedzi na liczne ataki armii zdecydował się na walną bitwę z Sowietami i zniszczył całkowicie 52 Dywizję Strzelców i zdobywając Szack. Następnie po całodziennej nieustępliwej walce sowiecką 45 Dyw. Strzelców większość jego oddziałów przeszła bez strat na tereny działań SGO „Polesie”

Znakomity dowódca gen. F. Kleeberg oprócz tego że powierzonymi siłami dowodził przez całą kampanię nie ponosząc żadnej porażki (bitwa pod Kockiem też była zwycięska, a decyzję o kapitulacji generał podjął w wyniku całkowitego braku amunicji i zaopatrzenia swoich wojsk) wsławił się też dalekowzrocznym rozkazem zabraniającym po kapitulacji, swoim oficerom samobójstw honorowych, twierdząc, że walka jeszcze nie zakończona.

Na właściwe miejsce w naszej świadomości czekają też Bataliony. Obrony Narodowej, spontaniczni obrońcy Bydgoszczy, Katowic Grodna i wielu innych miast oraz setki tysięcy zwykłych ochotników .

Te kilka luźno zebranych faktów ma na celu uświadomienie jak wiele postaw, zbrodni, i różnych spraw jest jeszcze do wyjaśnienia. Kilka z przytoczonych tu faktów stawia pytania czy zaproszenie na oficjalne obchody rozpoczęcia II WŚ przywódców państw, które po zawarciu zmowy były agresorami wobec niepodległej Rzeczypospolitej, jest właściwym sposobem upamiętnienia naszych polskich ofiar i bohaterów? Wszak do dziś obydwa państwa poddają w wątpliwość wiele niechlubnych zdarzeń, wręcz zbrodni w których uczestniczyli ich obywatele a politycy uczestniczący aktualnie w sprawowaniu władzy posuwają się negowania niewygodnych faktów historycznych.

Czy tak prowadzona polityka zagraniczna i historyczna uwzględnia jeszcze pojęcie polskiej racji stanu i my sami wiemy jeszcze co to jest?

Mam nadzieję, że może ta 70-a rocznica skłoni nas do postawienia sobie tych kilku pytań, a jeśli nie to przynajmniej pomyślmy o tych, którzy 70 lat temy zrobili często więcej niż można było oczekiwać.

Cześć ich Pamięci !

A. Jaroszyński

Komentarze:

“Witam!
Świetny tekst ja bym tylko dodał do zbrodniarzy wojennych płk. von Stauffenberga (późniejszego nieudanego zamachowca na Hiltera), który jest odpowiedzialny za wymorowanie 4 tyś cywilów w pierwszych dniach wojny. Swoją drogą zakłamywane są jego motywy późniejszego zamachu. Otórz von Stauffeberg chciał zabić Adolfa nie dla tego, że był “miłującym pokój antyfaszystą”, ale dlatego że nie zgadzał się ze zbyt “miękką” jego zdaniem polityką Hitlera wobec podbitych nacji. Tzn. uwżał że mordowaie w obozach koncantracyjnych, oraz mordy polowe (Wehrmacht i SS) cywili z grupy zw. “podludzi” następują zbyt wolno i mało wydajnie!!! von Sauffenerg był fanatycznym wyznawcą idei czystości rasowej - zresztą kto był prowodyrem tego zamachu? Himmler - to on chciał zająć miejsce Adolfa. W jego wyknaniu Niemcy miały zawrzeć rozejm Zachodem (jak w wypadku I WŚ) i z powodzeniem zwalczyć Sowiety i wtedy dopiero oczyścić Festung Europa z Żydostwa, Ponische und Ruschishe shweine! Zresztą bombę Staffenberga dostarczyli spece z SS! I tu skusili bo bomba była słabej jakośći i Adolf nie zginął.
Pozdrawiam” TS

Zostaw komentarz

 (wymagane)
 (wymagane)