Jak_walczyła_husaria?
Tekst: Radosław Sikora,
Zdjęcia: Andrzej Jaroszyński, Wojciech Śniatecki [1], Radosław Sikora.
Będąc w Gniewie na corocznej imprezie Vivat Vasa [2], wraz z kilkoma przyjaciółmi udało nam się zaaranżować sesję fotograficzną, której celem było między innymi pokazanie w jaki sposób husarze posługiwali się różnymi rodzajami broni.
Efekt tej sesji wraz z krótkimi komentarzami prezentuję poniżej. W rolę czeladnika pocztowego wcielił się Radosław Szleszyński.
.
.
fot. R. Sikora
Spójrzmy na zdjęcie prezentujące pocztowego husarskiego przed ruszeniem na przeciwnika.
Jego kopia spoczywa w toku, dzięki czemu jej ciężar nie obciąża ręki husarza.
Do nadgarstka przymocowany jest temblak, na którym wisi szabla. Po skruszeniu kopii na wrogu, pozwoli to husarzowi na błyskawiczne chwycenie szabli w dłoń. Oszczędzi mu czas na sięgnięcie do lewego boku i wyszarpanie szabli z pochwy.
Pocztowy ma na plecach krótkie skrzydło z orlimi piórami. Dzięki temu, że nie jest ono zbyt długie, nie będzie mu ono przeszkadzać w operowaniu szablą.
.
.
fot. W. Śniatecki
Widzimy tutaj szczegóły wiązania skóry wilka. Skrzydło utrudnia, choć nie uniemożliwia narzucenie skóry na plecy. Zasłania ona lewą stronę, co jest o tyle istotne, że prawe ramię jest odsłonięte i ma całkowitą swobodę w operowaniu bronią.
Nosal szyszaka jest przyśrubowany w pozycji odsłaniającej twarz. Można sobie na to było pozwolić w czasie parady i przemarszu.
.
.
fot. W. Śniatecki
Nosal w szyszaku jest przyśrubowany w pozycji zasłaniającej twarz. W ręku kopia. Husarz jest gotowy do walki.
.
.
fot. R. Sikora
Husarz złożył się kopią, wyciągając jej koniec z toku. Technika ta bardziej obciążała ramię husarza niż pokazana na następnym zdjęciu, ale miała też zaletę – drgania z konia nie przenosiły się w tak wielkim stopniu na kopię, jak przy technice prezentowanej poniżej. Kopią można było łatwiej i precyzyjniej celować.
.
.
fot. R. Sikora
Alternatywna dla techniki pokazanej i opisanej powyżej, jest technika składania się kopią z pozostawieniem jej końca w toku. Jej wielką zaletą było to, że nie obciążała ona tak bardzo ramienia husarza [3]. Dzięki temu husarz mógł używać znacznie dłuższych kopii niż wtedy, gdy wyciągał jej koniec z toku. Wadą było to, że drgania z konia przenosiły się bezpośrednio na kopię, co utrudniało celowanie.
.
.
fot. A. Jaroszyński
Husarz skruszył kopię i błyskawicznie sięgnął po szablę wiszącą dotąd na temblaku.
Zdjęcie to pokazuje również sposób mocowania koncerza, tj. pod lewym udem husarza.
.
.
fot. A. Jaroszyński
Gdy husarz wyrąbał sobie drogę przez nieprzyjaciela i chorągiew ponownie sformowała szyk, ruszyła do kolejnej szarży. Ponieważ kopia była już złamana, husarz sięgnął po koncerz. Jedno ze źródeł wyjaśnia, że koncerz przykładano do kuli przedniego łęku siodła. Dzięki temu, gdy koncerz uderzy we wroga, cały impet tego uderzenia przeniesie się na siodło a nie na dłoń i ramię husarza. Mając tak solidne oparcie, koncerz mógł podczas szarży przebić zbroję przeciwnika.
.
.
fot. W. Śniatecki
Czasami husarz sięgał po pistolet. Był on przydatny zwłaszcza przeciwko Tatarom, którzy mieli słabo ostrzelane konie.
Pistolety przydawały się także do walk w mieście, gdzie operowanie kopią było bardzo trudne.
Z pistoletów zazwyczaj strzelano obracając je, tj. tak jak to widać na zdjęciu. Czyniono to po to, aby płomień palącego się na panewce prochu mógł łatwiej dotrzeć przez tzw. kanalik ogniowy do komory dennej, gdzie zapalał inny proch, tj. ten, który wystrzeliwał kulę.
.
.
[1] Więcej zdjęć Wojciecha Śniateckiego z tej sesji znajduje się w jego galerii
[2] Galeria zdjęć z Vivat Vasa 2009
